Wielu z Was było świadkami, jak na ircu zamęczałem gawiedź opisywaniem swoich przygód w kuchni. Tym razem zrobię to na forum, a co!
Dzisiaj przygotowujemy:
Burrito a'la kut***enator
Potrzebne składniki (kolejność w jakiej przychodziły mi do głowy):
- pół cebuli
- kilka ząbków czosnku
- pół kilo mięcha mielonego
- puszka czerwonej fasoli
- mała puszka kukurydzy
- przyprawy (jakie kto lubi, ważne żeby ostre, muehehehe)
- papryczka chili
- papryka jalapeno
- sos meksykański ze słoika
- tortilla wrapy
Jedziemy!
1. Zaczynamy od pokrojenia cebuli. Ja wziąłem pół, pokroiłem brzydko bo mi się spieszyło, ale co kogo to obchodzi. Można więcej, można mniej, kwestia gustu. Ja przepadam za czerwoną, dlatego z niej sobie właśnie skorzystałem.
2. Następnie siekamy czosnek, dość drobno. W moim wypadku były to cztery ząbki, w tym jeden dość byczy.
3. Tniemy na kawałki jedną papryczkę chili (można więcej, można mniej - jak kto woli). Tniemy też jalapeno (zapomniałem zrobić zdjęcia), zależy w jakiej mamy formie. Ja mam taki duży słój papryki w plasterkach w zalewie, wziąłem 6 takich plastrów i pociąłem je na mniejsze kawałki.
4. Cebulę i czosnek wrzucamy na patelnię i podsmażamy na oleju aż się zarumieni. Ja nie władowałem całęgo czosnku, trochę zostawiłem na potem.
5. Po zarumienieniu się cebuli i czosnku na patelnię wywalamy mięcho.
6. Atakujemy je drewnianą łyżką, żeby nam się rozdrobniło.
7. Doprawiamy. Ja polecam nasypać tam metodą na oko: vegetę (żeby mięso było dosolone i aromatyczne), paprykę słodką i ostrą, pieprz cayenne (duużo), mieszankę do chili con carne, bazylię (<3), czosnek granulowany i co tam jeszcze w szafce znajdziemy.
8. Po wymieszaniu proponuję dodać trochę mocy naszemu daniu, w moim przypadku trochę tabasco habanero.
9. Mięcho smażymy mieszając, aż uznamy że jest gotowe. Nie wiem ile czasu to zajmie, to widać zresztą i można sprawdzić organoleptycznie. Potem dodajemy skrojoną paprykę i resztę czosnku, mieszamy i dajemy sobie trochę pobulgotać, żeby nam aromatem przeszło.
10. Wyładowujemy fasolę i kukurydzę. Fasola jest zwykle w takiej zalewie, ja większość wypijam (EHEHEHE), ale trochę wlewam na patelnię, a tak nie wiem po co.
11. Mieszamy i dusimy/gotujemy/smażymy - nie wiem jak to teraz nazwać, w każdym razie niech sobie trochę pochodzi.
12. Wlewamy sos meksykański. Według mnie wystarczy pół tego większego słoika z Łowicza, ale można dać więcej, ale wtedy wyjdzie dość mocno płynne. Oczywiście sos ten można sobie samemu zrobić w ten czy inny sposób, ale po co się męczyć.
13. Mieszamy, dajemy sobie trochę pobulgotać. Po jakimś czasie dajemy spokój, tak wygląda gotowy "farsz".
14. Wyładowujemy tę ciapę na wrapa, którego zasadniczo pasowałoby na czymś podgrzać, ale nie dorobiłem się jeszcze drugiej patelni, więc mój był zimny. Można go czymś posmarować, ale ja tam lubię na sucho.
15. Zawijamy. Nie wiedziałem jak to pokazać, zresztą ja to źle i brzydko robię, wyguglacie sobie. Jeżeli ktoś chce, może jeszcze polać sosem.
16. Smacznego!