woooaaaahhh, yeeeaaaahhh.
no wiec tak sie zlozylo, ze dzisiaj mielismy z kolegami male weed party. no wiec zatrzymalismy sie gdzies na drodze polnej i spalilismy po lufce na dwoch (wlasciwie do lufka i troche) - bylo nas 4 - palilem ja i kierowca, bo tamci byli juz spaleni (kierowca wlasciwie tez xD). no i po kilku(nastu) machach ruszylismy dalej.
woah, najlepsze bylo to uczucie, jak kumpel prowadzil tego Citroena Xsare Picasso nalezaca do jego ojca - ale jak to prowadzil! niczym The Stig - te koleczka, z ktorych wydawalo nam sie, ze nigdy nie wyjedzie, na placu targowym... ten profesjonalny jezyk mechanikow czy innych technikow mowiony niesamowicie spokojnym (mozna wrecz powiedziec, 'spalonym') glosem... wszystko dzialo sie tak wolno. nawet mimo staran nie moglem odwrocic szybko glowy. mialem ochote jezdzic w takim koleczku bez konca.
no, ale oczywiscie na fazie trzeba bylo cos wkrecac - powiedzielismy kierowcy, ze sledzi nas policja. jakies Renault za nami jechalo, wiec on lekko przyspieszyl i krzyczy "kur**A W PRAWO!!!1" Renault robi to samo. chyba z 3 koleczka wokol rynku zrobilismy zanim sie zorientowalsmy ze juz znikl. :s
na koncu tamtych 2 odwiezlismy - ja i kierowca poszlismy do domu mojego. siedzimy chwile i on mowi.
-Zrob mi kanapke.
-Z czym chcesz?
-Z serem.
no to robie mu z serem, przynosze. ale ser wyglada dziwnie. koles patrzy i mowi:
-Cos ty zrobil z tym serem?
-Nic?
-To czemu sie smiejesz?
-Bo nie moglem wyjac z paczki i wyrywalem po kawalku.
xD!