Znajdowal sie w wielkiej sali. Tak olbrzymiej, ze mimo swojego super-wzroku ledwo mogl ja ogarnac. Wiedzial, ze musi to nastapic teraz. Geniusz zbrodni ukrywal sie przed nim tak dlugo, ale ta konfrontacja musi nastapic. Albo on, albo ja. Trzeba ocalic swiat. Beavis byl calkowicie przygotowany do ostatecznego pojedynku. Musial uzyc wszystkich swoich super-zdolnosci do pokonania przeciwnika. Zaczal sie rozgladac po sali...
-A wiec znowu sie spotykamy, Beavis! - uslyszal potezny basowy glos wydobywajacy sie gdzies z wysoka, spod sufitu pomieszczenia - Nie uda ci sie mnie pokonac. Rzuce swiat do swoich stop, jakem Skinderoff!!! HA--HA--HAAA!!!
-Nigdy ci sie nie uda! Przenigdy! - wrzasnal z calych sil Beavis
I wtem rozleglo sie potezne uderzanie. Niesamowity dzwiek, jakby olbrzym pukal w skale... Dzwiek wciaz narastal i narastal, stawal sie coraz wyrazniejszy... Beavis myslal juz, ze to jakas nowa bron diabolicznego Skinderoffa...
Ocknal sie na przednim siedzeniu swej londynskiej taksowki... Ale pukanie nie ustawalo. Spojrzal za szybe... Okazalo sie, ze w szybe pukal wciaz pewien jegomosc trzymajacy pizze w jednym reku...
-No taaak... zapomnialem, ze zamowilem pizze i zasnalem... Juz otwieram... - mruknal raczej do siebie niz do dostawcy pizzy. Niespodziewanie rozpoznal w nim Dark Wolfa, ktory przyjechal na parking swoim starym Cinquecento z obluzowanymi drzwiami i przerdzewialym podwoziem.
-Eee, 9,90 za te margherite... dziekuje... I nie spij w samochodzie... Slyszalem, ze to zle robi na korzonki. - stwierdzil z powaznym wyrazem twarzy Dark Wolf, po czym udal sie do rozlatujacego sie Fiata.
Trwalo to chwile, nim przy akompaniamencie czarnego dymu i wszechobecnych trzaskow i zgrzytow oddalil sie z podziemnego parkingu Korporacji. Wreszcie mogl sobie zjesc pizze, pomyslal Beavis. Po wczorajszym calodziennym dyzurze w toalecie, mogl sobie na to pozwolic. Ciekawe, jak sobie teraz radzi Master? Mam nadzieje, ze tez wygania dugiego podbierajacego komiksy od Boobla...
Po chwili zaczal zastanawiac sie nad znaczeniem jego snu: Moze to sen proroczy? Moze Skinder rzeczywisice stanie sie geniuszem zbrodni? Ma 10 czy 11 lat i juz modeluje... W dodatku same Maluchy... a przeciez wiadomo, ze monotonia to domena geniuszy zbrodni! Trzeba dzialac!
Jego wzrok padl na stojacego niedaleko Fiata 126p z 4-metrowym spoilerem w kolorze kanarkowym. Tak, on z pewnoscia jest geniuszem. I w dodatku ekscentrycznym. Zaloze sie, ze juz wkrotce skonstruuje najbardziej przerazajaca i niszczaca bron na Ziemi. Tylko co zrobi? Zdetach**e gory i wyzyny? Pochamferuje rowniny? A moze, co najgorsze zacznie dorabiac za pomoca dodatkowych poly sciany, ktore zmienia klimat naszej planety nie do poznania? Przerazajaca perspektywa... Po chwili otrzasnal sie jednak z ponurych mysli, trzeba bylo skonsumowac pizze...
Po chwili spojrzal na zegarek... 12:11. Troszke po poludniu juz. Zastanawial sie, co robia Stworcy w wolnym czasie...
A Stworcy mieli swoje sposoby na zabicie nudy...