Autor Wątek: [Opow.] Dzień z życia PCH.  (Przeczytany 35368 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Jigga

  • PCH Friends
  • *****
  • Wiadomości: 877
Odp: [Opow.] Dzień z życia PCH.
« Odpowiedź #270 dnia: Wrzesień 01, 2008, 21:33:57 pm »
Moda na PCH

Odcinek pierwszy, (czyli tak zwany pilot).


Wzdłuż Alei Jerozolimskich przetaczał się powoli czerwony Datsun 240Z. Ze środka wydobywał się lekko przytłumiony bas, szyba kierowcy była w Polowie uchylona, od czasu do czasu pojawiała się w nim ręka z papierosem. Kierowcą był około trzydziestoletni mężczyzna, prowadził lewą ręką, w prawej trzymał rzeczonego papierosa. Nie śpieszył się, inni mieszkańcy stolicy wyprzedzali go, prawdopodobnie śpiesząc się do pracy. Bohater nasz był na to wszystko obojętny. Słońce przebijało się pomiędzy nowymi wieżowcami, wieżowcami, które zmieniły obraz stolicy na zawsze. Warszawa stała się prawdziwa metropolia, taką, jakie widzi się w amerykańskich filmach.

Na ulicy królowały billboardy z reklamami „Gwiazdy Graja w koszykówkę pod woda” oraz „Jak oni uprawiają seks”, od czasu do czasu kolorowy fest przerywany zostawał czarnobiałymi plakatami z twarzą obecnego ministra edukacji i etyki, Jakuba Adamka. Na plakatach owych pan Adamek nawoływał do odrzucenia zła, jakim są narkotyki. Tymczasem jego konkurent polityczny, lider Partii Zielonych Marcin Nowaczyk, nawoływał do bojkotu ciemnogrodu, jaki według niego szerzył minister edukacji. Kierowca Datsuna przyglądał się owym plakatom z lekkim uśmiechem, jako ze znal on obu polityków. Po chwili ujrzał on cel swojej podróży, biurowiec, w którym mieściła się siedziba firmy prawniczej „Nowak, Paduch, Przybysz”. Datsun wjechał na parking przy biurowcu, po czym zatrzymał się na miejscu parkingowym. Mężczyzna wysiadł, przyjrzał się temu jak zaparkował, uśmiechnął się i spokojnym krokiem udał się do lobby.

-Dzień dobry, czym mogę służyć? – Miła pani w lobby powiedziała do bohatera, wstając przy tym i uśmiechając się jakby reklamowała pastę Colgate.
-Um, witam, czy zastałem pana Paducha? –Zapytał bohater nerwowo spoglądając na telefon, na którym sprawdzał godzinę, mimo tego ze na jego prawej ręce znajdował się zegarek.
-Proszę chwileczkę poczekać – odpowiedziała pani, nadal uśmiechając się bardzo wyraźnie. „Oj, zaraz dostaniesz skurczu” pomyślał bohater, mimowolnie odwzajemniając uśmiech.
-Słucham? – Odezwał się glos w słuchawce, był to glos, który na plecach każdego przestępcy zjeżyłby włos.
-Panie Paduch, Pan… - sekretarka spojrzała na mężczyznę, który natychmiast zareagował.
-Powie pani ze Maks przyszedł.
Sekretarka już miała przekazać informacji, kiedy glos z słuchawki oznajmił.
-Już schodzę.

W tym samym momencie na parking przy biurowcu wpadł czarny Mercedes SLR, kierowca tracąc kontrole wpadł pomiędzy inne samochody, delikatnie zarysowując czerwonego Datsuna. Maks nie drgnął. Z Mercedesa wyszedł średniego wzrostu mężczyzna, noszący ciemne okulary „leonki” oraz sportowa fryzurę „na jeża”. Na jego niezbyt pokaźnych barkach wisiała droga marynarka, pod nią niechlujnie włożoną w spodnie koszula. Mężczyzna owy szybkim krokiem wszedł do lobby, jedną ręką pisząc SMSa, drugą rozpakowywując paczkę gum do żucia. Podszedł on do biurka, delikatnie zachaczając przy tym barkiem o bark Maksa.

-Dzień dobry, czym mo… - zaczęła sekretarka, ale mężczyzna jej przerwał.
-Patryk jest?
-Pan Nowak jest obecnie w delegacji na Tajlandii.
-O, szkoda, słuchaj może…
-Nie. – Odpowiedziała stanowczo sekretarka, a jej twarz dawała już pewne oznaki zmęczenia ciągłym uśmiechaniem się. Mężczyzna odwrócił się na pięcie, i szybkim krokiem udał się do wyjścia, na odchodne mówiąc pod nosem cos, co rymowało się z drugim członem słowa Betesda”. Maks spojrzał na sekretarkę i już miał zapytać, o co poszło, kiedy drzwi windy otworzyły się i wyszedł z nich Damian.
-Cześć Maks, chodź, zapraszam, co Cię sprowadza?
-Wiesz, sprawa jest trochę skomplikowana.. – Powiedział Maks wsiadając do windy, spoglądając jeszcze na mężczyznę z Mercedesa, który nieudolnie wycofując z parkingu zarysował jego Datsuna po raz kolejny.

Winda w kilkadziesiąt sekund osiągnęła najwyższe piętra budynku, drzwi otworzyły się, a oczom obu panów ukazał się widok na panoramę miasta.
-Nieźle. – Wyszeptał Maks.
-Robi wrażenie, nie? – Odpowiedział Damian, jednocześnie wskazując bohaterowi miejsce, na którym mógłby spocząć.
-A wiec, co to za sprawa – dopytywał Damian.
-Widzisz, buduje dom, to znaczy, chciałbym zacząć budować, ale mam problem z architektem.
Maks zaczął opowiadać, jednocześnie przyglądać się przepychowi, w którym przyszło pracować jego koledze.
-A wiec ten architekt, Radek jakiś tam, świetny z niego architekt, ale ma jeden problem. Otóż – w tym momencie Maks nabrał dość dużo powietrza do płuc, jakby miał zaraz zacząć krzyczeć, ale zamiast tego nieznacznie podniósł glos – ON NIGDY NIE KONCZY SWOICH PROJEKTOW!
Damian lekko podniósł lewą brew, sięgnął do barku, wyciągnął butelkę szkockiej, nalał sobie trochę do szklanki, po czym wykonał gest butelka, pytając czy ma nalać Maksowi. Ten odmówił.

-Prowadzę.
-Ehe. – Odparł Damian, po czym zaczął śmiać się z maniera przypominającą odgłosy godowe ropuch. – Dalej jeździsz Golfem? – Po czym zaczął kontynuować nawoływanie ropuch z pobliskich mokradeł. Maks spojrzał się na niego z mina mówiącą „Co za idiota”, na co Damian odpowiedział mina mówiącą „Co za idiotyczna mina”.
-To jak, pomożesz mi? – zapytał Maks.
-Musze poznać dokładnie realia sprawy. Co ten architekt miał Ci zaprojektować? – Dopytywał Damian.
-Wiesz no, chciałem rozbudować garaż, bo w moim starym mieści się tylko tuzin samochodów – odpowiedział dość smętnie Maks.
-Tylko dwanaście, ty, to ty biedny jesteś – odpowiedział Damian, w jego glosie dało się wyczuć nutkę goryczy szybko się jednak pozbierał i dodał.
- Same Golfy?
Maks westchnął głośno, wstał, wziął szklankę whisky z dłoni Damiana i wypił jej zawartość. Zapowiadał się ciężki dzień, a była dopiero godzina dziewiąta.


I AM BECOME DEATH

  • POLISZ KARFAKERS
  • ******
  • Wiadomości: 4 106
    • przemek.pro
Odp: [Opow.] Dzień z życia PCH.
« Odpowiedź #271 dnia: Wrzesień 01, 2008, 21:56:55 pm »
:<

damian

  • PCH Friends
  • *****
  • Wiadomości: 141
Odp: [Opow.] Dzień z życia PCH.
« Odpowiedź #272 dnia: Wrzesień 01, 2008, 22:19:17 pm »
Nie nabijaj, bo Cię zbanują.

Jigga

  • PCH Friends
  • *****
  • Wiadomości: 877
Odp: [Opow.] Dzień z życia PCH.
« Odpowiedź #273 dnia: Wrzesień 01, 2008, 22:28:54 pm »
Moda na PCH

Ku uciesze czytelników, odcinek drugi

Tymczasem na parking pod siedzibą NPP zajechal nowy pojazd, tym razem nie był to samochod, lecz motocykl, a dokładniej chopper marki Honda. Zszedł z niego chudzy mezczyzna w skórzanych obcisłych spodniach, u gory miał on koszulke jakiegos zespolu rockowego który znalo piec osob na swiecie, z czego cztery były członkami owego zespolu, piata był owy chłopak. Spoglądając w lusterko poprawil on swoje lekko przydługie wlosy i ruszając z lewej stopy udal się do lobby. Widza go, sekretarka uśmiechnęła się.
-Czeeeeeeeeeeeesc misiaczku.
-No hej bejbe, odpowiedział mezczyzna, obejmując dziewczyne prawa reka. Takie miał zasady. Lewa stopa, prawa reka. Nikt nie wiedział dlaczego, nawet on sam.
Na parking wjechal kolejny samochodl, tym razem była to BMW serii 7 z duzo mowiacą rejestracją W1 XIONC. Kierowca w pospiechu wybiegl aby otworzyc drzwi pasażera, nie zdążył on jednak, ponieważ pasażer zdążył już wysiąść. Pasażer owy, mezczyzna dajacy swoim stylem do zrozumienia ze jest „not to be fucked with”, machnął reka na szofera, czym prawdopodobnie kazal mu spierdalac. Mezczyzna odwrocil się i rozpoczął chod w strone lobby.

W tym samym momencie otworzyla się winda z której wyszli Maks i Damian.
-Oho – mruknął Damian. – Idzie Big Boss.
Patryk Nowak, bo tak nazywal się Big Boss, otworzyl lekkim pchnieciem drzwi, kiwnal glowa do Damiana, pytając o Maksa.
-Co to za pedal? – W tym momencie zauważył on innego mężczyznę, faceta który jedna reka obejmowal ich sekretartke, druga grajac w Gitar Hero na swoim PSP. Patryk spojrzał na Maksa, pokiwal glowa i powiedział.
-Przepraszam pana. – Po czym kierując swój palec w strone chłopaka sekretarki, krzyknął – CO TO ZA PEDAL??!
Mezczyzna wcisnął pauze, włożył PSP do kieszeni i zaczal popłakiwać. Dziewczyna przytulila go.
-Oj, nie martw się Jasiu, znasz pana Nowaka. - I tak wyszli.
-A wiec kim był ten pedal? – Zapytal Damiana jego kolega po fachu i poniekąd szef.
-Prawdopodobnie był to chłopak naszej sekretarki. – odpowiedział Damian.
-Ty to jednak jestes głupi. Skoro to pedal to nie ma dziewczyny. Prawda Marcin?
Zza Patryka wychylil się mocno opalony chłopak w okularach.
-Jasne szefie. – Odpowiedział, kiwając przy tym glowa w sposób podobny do tego jak robia dzieci z choroba sieroca.
-Dobra, nieważne, ide z klientem, na razie. – Odpowiedział Damian.
-A spierdalaj – odpowiedział Patryk.
-A spierdalaj – odpowiedział Marcin.

Damian podszedł do swojego Renault Safrane, spojrzel na Maksa który przyglądał się rysom na swoim Datsunie.
-Eh, da się cos z tym zrobic?- Zapytal Maks.
-Zalezy co chcesz z tym zrobic. Znam kilku dobrych lakiernikow. A jeśli chodzi Ci o faceta który to zrobil…-Maks nie dal Damianowi skończyć zdania.
-TAK CHODZI MI O TEGO ch**A KTÓRY PORYSOWAL DOROTKE!!!!11 – Krzyknął Maks z calych sil, co sprawilo ze Jasiu, który stal ze swoja dziewczyna po drugiej stronie zaczal plakac jeszcze głośniej.
-Dobra, spokojnie, no. Badzmy powazni. Nie poznałeś tego typa który Ci to zrobil?
-Nie, skad niby mialbym znac takiego buraka? – Odpowiedział Maks.
-To był Przemek. Przemek Saracen.
Maks spojrzał na Damiana z niedowierzaniem, po czym mruknął.
-Dobra, pojedziemy do tych twoich lakiernikow.
Damian wsiadl do swojego Renault, Maks udal się do Dorotki. Wyjechali na ulice i udali się do warsztatu który prowadzili dwaj koledzy, Mariusz i Karol.

Jasiu dalej stal przy swoim motocyklu, tulac swoja dziewczyne i placzac. Miał pecha, ponieważ Patryk zapomniał wyjac jednego nesesera z bagażnika BMW. Wychodząc, zauważył on stojacego przy motocyklu Jasia.
-kur**a, j****y pedale wypierdalaj bo cie zabije! – zaczal krzyczec Patryk.
-Ochrona, ochrona – krzyczał Marcin.
Z malej budki dla ochrony wyskoczylo dwoch murzynow, nikt nie znal ich imion, jeden był znany jak ESK (od samochodu którym jeździł, Cadillaca Escalade), drugi znany był jako Madafaka, ponieważ był z niego niezły madafaka. Szef zmiany, Mateusz aka sysek, leżał jak zwykle zalany w stróżówce. Jasiu widzac biegnaca w jego strone ochrone odpalil motor i uciekl pokazując na pozegnanie wszystkim obecnym na parkingu tajemniczy znak \m/.


Jasiu

  • PCH Legends
  • *****
  • Wiadomości: 3 070
    • PCH
Odp: [Opow.] Dzień z życia PCH.
« Odpowiedź #274 dnia: Wrzesień 02, 2008, 08:35:35 am »
LOL xDDD

Jant

  • PCT Forum User
  • Wiadomości: 655
Odp: [Opow.] Dzień z życia PCH.
« Odpowiedź #275 dnia: Wrzesień 02, 2008, 13:25:02 pm »
Wszystkie opowiadania są kewl, ale teraz to będzie każdy pisać? :C

I czemu mnie tak mało?

Już się bałem, że to ja będę jeździć tym chopperem.

Stachu

  • PCHTeam
  • *****
  • Wiadomości: 3 717
Odp: [Opow.] Dzień z życia PCH.
« Odpowiedź #276 dnia: Wrzesień 02, 2008, 13:44:13 pm »
Cytuj
ON NIGDY NIE KONCZY SWOICH PROJEKTOW!
epic :D

p.s. jant. niech piszą. miło sie czyta a przynajmniej humor sie poprawia po przyjscu do domu ze szkoły :D

Jigga

  • PCH Friends
  • *****
  • Wiadomości: 877
Odp: [Opow.] Dzień z życia PCH.
« Odpowiedź #277 dnia: Wrzesień 03, 2008, 17:33:17 pm »
Moda na PCH
Odcinek trzeci

Jasiu pędził przez Warszawę wyprzedzając kolejne samochody, uśmiechając się przy tym. Jasiu wierzył bowiem, ze kierowcy przez niego wyprzedzani płakali. On płakał za każdym razem, gdy został wyprzedzony. Nagle w lusterku zauważył inny motocykl. Motocykl ten, mimo zielonego koloru i braku jakichkolwiek oznaczeń dawał wyraźnie niebieskie sygnały świetlne. Jasiu zatrzymał się na wysepce autobusowej. Zielony motocykl wyprzedził go, zatrzymał się, efektownie wykonał nawrót i stanął vis-a-vis oszołomionego lekko Jasia. Z zielonego Kawasaki Ninja zszedł policjant. Nie był to jednak zwykły policjant, lecz policJant.
Podszedł on do Jasia, przyjrzał się jego maszynie i rzekł.

-Witam, jak pan dobrze widzi jestem policjantem jednostki stołecznej, nie jestem jednak zwykłym policjantem, jestem policJantem.
-A co to znaczy? – Zapytał zdezorientowany Jasiu, w tym samym momencie policJant wykonał tajemniczy ruch ręką i Jasiu znalazł się na krawężniku.
-Po pierwsze kur**a, panie władzo, a po drugie, nie zaczyna się zdania od „a”.
Jasiu zaczął płakać wyobrażając sobie swoją mamę, która zawsze mówiła mu żeby chodził do szkoły. Gdyby jej słuchał zamiast wyrywać się na próby zespołu, tudzież turnieje Guitar Hero, być może nie znalazłby się w obecnej sytuacji.
-Dlaczego płaczesz? – Zapytał lekko zdziwiony całą sytuacją policJant.
Jasiu zrobił wielkie oczy ala „kot z szreka”
-Bo chce pan, panie władzo wsadzić mnie do więzienia, a tam lubią takich jak ja.
-Pedał? – Zapytał policJant.
-Nie, nie, nie. Miałem na myśli ładnych chłopców. – Odpowiedział Jaś, który nie lubił zbytnio gdy nazywano go pedałem, tudzież emo.

PolicJant przyjrzał się Jasiowi uważnie.
-Wcale taki ładny nie jesteś.
W tym momencie przy wysepce zatrzymał się czarny Hummer H5. Tylna szyba opuściła się, a ze środka wychylił się prezydent miasta, Szymon Sadowski.
-Co tu się dzieje do cholery – prezydent spojrzał na policJanta i Jasia w dwuznacznej pozycji. PolicJant wstał.
-Ja, um, zatrzymałem tego tutaj pirata drogowego i …
Szymon spojrzał podejrzliwym okiem na policJanta.
-Puścić go, – po czym puścił oczko do zdezorientowanego Jasia, który wysilił się na uśmiech. Czarny Hummer odjechał, Jasiu spojrzał na policJanta, który nerwowo powiedział.
-No. Spierdalaj pan. Ostrzeżenie.
Jasiu wsiadł na swoją Hondę I odjechał, przy okazji rozmyślając, dlaczego wszyscy każą mu spierdalać i dlaczego prezydent kazał go puścić.

Tymczasem Maks i Damian dojeżdżali na miejsce. Warsztat prezentował się dość imponująco, wszędzie stały różnorakie pojazdy mechaniczne, od skromnych Skowronów (sportowa przeróbka Simsona, wyposażona w dach i systemy zapobiegające dachowaniu), przez Cadillaci az do Porsche. Damian zaparkował, Maks zatrzymał się za nim.
-Poczekaj tutaj, pójdę po typów. – Powiedział Damian.
Maks usiadł na masce, odpalił papierosa z nowej paczki jako ze starą zdążył już wypalić w drodze. Damian wrócił z dwoma osobami.
-To jest Karol, a to Mariusz.
Panowie kiwnęli głowami.
-Jak panowie widzicie, mam delikatnie zadrapany lakier. – Powiedział Maks pokazując na kilkucentymetrowe szramy na swoim samochodzie.
-Spoko roko koko, grunt, podkład, jedna warstwa bezbarwnego, później kolor, na koniec odcień – powiedział Karol.
-Idioto! – Wtrącił Mariusz. – Mówiłem tobie ze nie tak się to robi. No zupełnie jak w PCH, wtedy uczyłem cię jak kłaść siatę, teraz musze uczyć cię malować.
-To jak ty byś to zrobił geniuszu? – Zapytał zdenerwowany Karol.
-Grunt, podkład, DWIE warstwy bezbarwnego, kolor i odcień. – Odpowiedział z dumą Mariusz.
-Ja pier****e. – Powiedział Karol i ciężko wzdychając udał się do innego klienta.
-To, kiedy możecie to zrobić? – Zapytał, Maks, jednocześnie wnioskując po tłoku ze nie będzie to zbyt szybko.
-Zaraz. – Odpowiedział Mariusz uśmiechając się. – Jestem wielkim fanem.
Damian spojrzał na Maksa, ten jednak tego nie zauważył.

-Zapraszam na kawę, samochód będzie gotowy za kilka godzin. – Powiedział Mariusz, otwierając drzwi od biura.
Maks i Damian weszli do środka, wnętrze było białe, wyłożone kafelkami, na których leżały małe dywaniki tzw. włochacze. Były tam tez białe skórzane sofy.
-Interes się kręci, co?- Zapytał Maks.
-A nie jest źle, samochody coraz bezpieczniejsze to i wypadków więcej. – Odpowiedział Mariusz, śmiejąc się przy tym donośnie. Karol wszedł do środka.
-Samochód już jest malowany – powiedział do Maksa, po czym zwrócił się do Mariusza – Zaraz przyjedzie Mikken z dużym zamówieniem.
Ksywa Mikken nie mówiła nic Maksowi, ale Damian znał ją doskonale. Mikken, czyli Mikołaj Henryk Sobczak Senior był właścicielem firmy prawniczej Sobczak&Sobczak, krótko mówiąc był dla Damiana konkurencją. Znany był z dwóch spraw. Najpierw wybronił samego siebie z powiązań ze światem przestępczym, a później wybronił szefa mafii szczecińskiej, człowieka, który twierdzi ze pochodzi z Sycylii i ze nazywa się Massimiliano Pietkiewitio, mimo ze w dowodzie ma wbite Maksymilian Pietkiewicz.

-Znowu chrom z drzewami? – Zapytał Mariusz.
-Na to wygląda. – Odpowiedział Karol.
„Chrom z drzewami” zdawał się Maksowi równie odległym terminem jak sam Mikken. Podobała mu się jednak nazwa.
-Jak wygląda chrom z drzewami? – Zapytał Maks.
Karol i Mariusz uśmiechnęli się i razem powiedzieli.
-Chodź.
Mariusz nacisnął zielony guzik na ścianie, fragment podłogi rozsunął się i panom ukazały się schody, po których zeszli do podziemnego garażu. Wewnątrz znajdowały się prawdziwe cuda techniki, kilka sztuk FSM Syrena, FSO Warszawa oraz dużych Fiatów 125p. Jedna z syren zdawała się odbijać drzewa, mimo tego ze panowie znajdowali się pod ziemią.

-Tak wygląda chrom z drzewami. – Powiedział Mariusz.
-To prawdziwe cudo techniki, lakier jest tworzony w nano technologii, która na żywo renderuje odbicia drzew. – Dodał Karol.
-Grubo. Ile takie cudeńko kosztuje. – Zapytał Maks. Karol spojrzał na Mariusza, Mariusz na Karola.
-Stać cię, to pewne. Jest tylko jeden problem. „Wódka” nie pozwoli Ci go mieć.
Dokładnie w tym samym momencie, jakby zawołany słowem wódka, na parking wjechał Pietkiewicz, zwany przez kolegów „Wódka”. Jechał on bardzo powoli, jego Polonez Coupe na oryginalnych felgach FSO z lekko poszerzonym rantem wesoło pobrzękiwał. „Wódka” wysiadł, spojrzał na towarzystwo i powiedział.
-kur**a, ale się wczoraj najebałem
Karol i Mariusz zaczęli się śmiać, Damian podejrzliwie przyglądał się nowo przybyłemu, podczas gdy Maks oglądał chrom z drzewami na Polonezie.
-Mikken zaraz będzie, ma nowego Fiata 500 do pomalowania. – Powiedział Pietkiewicz.
Właściciele warsztatu kiwnęli głowami i udali się na górę pozostawiając Maksa i Damiana w niezbyt komfortowej sytuacji z Pietkiewiczem.

« Ostatnia zmiana: Wrzesień 03, 2008, 17:40:08 pm wysłana przez Jigga »

Marf

  • Dłużnik PCH
  • *
  • Wiadomości: 1 033
Odp: [Opow.] Dzień z życia PCH.
« Odpowiedź #278 dnia: Wrzesień 03, 2008, 17:40:57 pm »
Prawdziwe cudo techniki :D

-----------------

Miklas

  • PCH Legends
  • *****
  • Wiadomości: 1 170
Odp: [Opow.] Dzień z życia PCH.
« Odpowiedź #279 dnia: Wrzesień 03, 2008, 17:49:05 pm »
A te kłotnie moje i Marfa - jak prawdziwe XD
hai tharrr!

_vbl

  • PCHTeam
  • *****
  • Wiadomości: 3 457
    • http://www.pchteam.com
Odp: [Opow.] Dzień z życia PCH.
« Odpowiedź #280 dnia: Wrzesień 03, 2008, 17:51:34 pm »
pch tu, pch tam, a w zadnym opowiadniu nie ma o mnie wzmianki. wkoncu jestem tu wladza!!!!!!!

chyba czas sie rozstac....

I AM BECOME DEATH

  • POLISZ KARFAKERS
  • ******
  • Wiadomości: 4 106
    • przemek.pro
Odp: [Opow.] Dzień z życia PCH.
« Odpowiedź #281 dnia: Wrzesień 03, 2008, 17:53:13 pm »
Chrom z drzewami :D

mk2

  • PCH Legends
  • *****
  • Wiadomości: 5 163
    • PCHTeam
Odp: [Opow.] Dzień z życia PCH.
« Odpowiedź #282 dnia: Wrzesień 03, 2008, 17:54:01 pm »
_VBL Ty jesteś ostatnim bossem :)
Gigabyte GA-990XA-UD3 AM3+ | AMD Phenom II X6 1090T Black Edition | Patriot AMD Black Edition II DDR3 2x4GB | HiS Radeon 6770 1GB
 WD Caviar Green 1TB | Cheftec 550W

#pchteam | #max3d.pl

Skowron

  • PCT Forum User
  • Wiadomości: 6
    • GTAReview
Odp: [Opow.] Dzień z życia PCH.
« Odpowiedź #283 dnia: Wrzesień 03, 2008, 17:56:08 pm »
Cytuj
arsztat prezentował się dość imponująco, wszędzie stały różnorakie pojazdy mechaniczne, od skromnych Skowronów (sportowa przeróbka Simsona, wyposażona w dach i systemy zapobiegające dachowaniu)

Mistrzostwo w czystym wydaniu.

Cytuj
-Idioto! – Wtrącił Mariusz. – Mówiłem tobie ze nie tak się to robi. No zupełnie jak w PCH, wtedy uczyłem cię jak kłaść siatę, teraz musze uczyć cię malować.

Każdy mechanik Ci powie, że są 3 podstawowe rzeczy. Szpachla szpachla i jeszcze raz szpachla.

Jasiu

  • PCH Legends
  • *****
  • Wiadomości: 3 070
    • PCH
Odp: [Opow.] Dzień z życia PCH.
« Odpowiedź #284 dnia: Wrzesień 03, 2008, 18:51:45 pm »
i zrobili ze mnie pedała :<